Top Eleven 2027 wciąż potrafi wciągnąć. Żetony psują jednak radość z prowadzenia klubu [RECENZJA]

Konrad Koneczny
Top Eleven 2027 - Ekran główny gryTop Eleven 2027 - Ekran główny gry
Źródło zdjęć: © Licencjodawca | Foto: Konrad Koneczny

Top Eleven ma już 16 lat, ale nie zamierza przechodzić na piłkarską emeryturę. Mobilny menedżer od Nordeus nadal daje sporo satysfakcji z budowania drużyny, ustawiania taktyki i rywalizacji z innymi graczami. Problem pojawia się wtedy, gdy zamiast o kolejnym meczu zaczynamy myśleć o żetonach, reklamach i następnej obowiązkowej wizycie w aplikacji. Czy w Top Eleven 2027 nadal warto zagrać?

Miało być tylko szybkie sprawdzenie składu. Chwilę później poprawiamy ustawienie obrony, szukamy napastnika na aukcji, planujemy trening i zastanawiamy się, czy zdążymy wrócić na mecz. Na tym od lat opiera się siła Top Eleven: gra dobrze zamienia wielki futbol w serię krótkich decyzji, które można podejmować na ekranie smartfona.

Skala popularności tytułu robi wrażenie. W Google Play gra ma ocenę 4,5 gwiazdki, ponad 7 mln opinii i przeszło 100 mln pobrań. Nordeus podaje z kolei, że od premiery w 2010 roku w Top Eleven zagrało ponad 300 mln menedżerów na różnych platformach. To nie jest więc chwilowy mobilny przebój, lecz jedna z najbardziej rozpoznawalnych gier menedżerskich na telefony.

  • Top Eleven 2027 w trakcie uruchamiania
  • Wynik meczu
  • Transmisja 3D meczu
  • Transmisja 3D meczu
  • Transmisja 3D meczu
  • Transmisja 3D meczu
  • Transmisja 3D meczu - ekran menadżera
  • Transmisja 3D meczu
  • Transmisja 3D meczu
  • Transmisja 3D meczu - ekran menadżera
[1/10] Top Eleven 2027 w trakcie uruchamiania Źródło zdjęć: © Licencjodawca | Foto: Konrad Koneczny

Własny klub od pierwszego gwizdka

Top Eleven nie próbuje być kieszonkową kopią rozbudowanego Football Managera. Stawia na prostszy język, czytelne cele i znacznie szybsze tempo. Tworzymy klub, kompletujemy kadrę, ustawiamy formację, rozwijamy zawodników, dbamy o morale i kondycję, a następnie mierzymy się z drużynami prowadzonymi przez innych graczy.

Do tego dochodzą aukcje piłkarzy, akademia młodzieżowa, treningi, finanse, rozbudowa klubowego kampusu, stroje oraz godła. Każdy sezon trwa 28 dni i pozwala walczyć nawet w trzech rozgrywkach. Dzięki temu niemal codziennie czeka na nas jakiś cel: ligowe punkty, awans w pucharze, rozwój młodego talentu albo brakujące wzmocnienie.

Początek jest przyjazny, a podstawowe mechanizmy można opanować bez studiowania długiego podręcznika. Z czasem ekran zaczyna jednak przypominać pulpit bardzo zajętego dyrektora sportowego. Przybywa wydarzeń, walut, nagród, komunikatów i ofert. Dla stałych graczy jest to bogactwo zawartości, lecz nowa osoba może poczuć, że co chwilę ktoś próbuje skierować jej uwagę do kolejnej zakładki.

Mecze 3D dają emocje, choć nie są piłkarskim widowiskiem

Największą nagrodą za wszystkie przygotowania pozostaje mecz. Spotkania oglądamy w 3D, a w ich trakcie możemy reagować: zmieniać ustawienie, styl gry i zawodników. Animacje nie rywalizują z konsolowymi seriami EA Sports FC czy eFootball, ale dobrze spełniają swoją funkcję. Pozwalają zobaczyć, czy plan działa, i nadają liczbom z tabeli bardziej ludzką twarz.

W edycji 2027 przebudowano system taktyczny, odświeżono statystyki na żywo i raporty pomeczowe. To dobra zmiana, bo menedżer powinien otrzymywać informację nie tylko o tym, że przegrał, lecz również dlaczego jego zespół nie tworzył sytuacji albo oddał środek pola.

Nowością są też mentorzy, wśród których znaleźli się Cesc Fàbregas, Alan Shearer, Claude Makélélé i Nemanja Vidić. Zapewniają określone wzmocnienia, zdobywają doświadczenie, a mentora można zmienić w przerwie spotkania. Mechanika dodaje kolejną warstwę planowania, choć jednocześnie wpisuje się w coraz bardziej rozbudowany system zdobywania i rozwijania zasobów.

Trzeba przy tym zaakceptować, że mocniejszy skład nie gwarantuje zwycięstwa. Taktyka, przygotowanie, kondycja oraz przebieg symulacji mają znaczenie, dlatego czasami faworyt przegrywa. Odrobina nieprzewidywalności pasuje do futbolu. Kiedy jednak zbierze się kilka zaskakujących porażek z rzędu, łatwo odnieść wrażenie, że wpływ menedżera na wynik jest mniejszy, niż sugeruje gra.

Rywalizacja z ludźmi jest największą siłą Top Eleven

Top Eleven najlepiej działa wtedy, gdy przestajemy traktować rywali jak anonimowe liczby. Licytacja zawodnika przeciwko innemu menedżerowi, ligowy rewanż, wsparcie znajomego podczas meczu czy weekendowy turniej związku potrafią zbudować prawdziwe zaangażowanie.

To właśnie społecznościowy charakter odróżnia tę produkcję od wielu menedżerów nastawionych na samotną karierę. Przeciwnicy rozwijają swoje drużyny równolegle z nami, dlatego wygrana ma większą wagę. Z drugiej strony gra toczy się według własnego terminarza. Mecze mogą wypadać w mało wygodnych godzinach, a zmiana terminu jest ograniczona. Top Eleven bywa więc aplikacją, do której dopasowujemy fragment dnia, zamiast grą uruchamianą wyłącznie wtedy, gdy mamy ochotę.

Darmowa gra, która bardzo lubi żetony

Top Eleven można pobrać i uruchomić bezpłatnie. Da się również rozwijać klub bez wydawania pieniędzy, korzystając z codziennych nagród, kontraktów telewizyjnych, wydarzeń i innych darmowych źródeł zasobów. Wymaga to jednak regularności, cierpliwości oraz akceptacji reklam wideo.

Wirtualne żetony są potrzebne między innymi na rynku transferowym i pozwalają przyspieszać część działań. Można kupować je za prawdziwe pieniądze. Google Play informuje również, że gra zawiera reklamy, zakupy w aplikacji i przedmioty losowe. Monetyzacja nie ukrywa się więc w szatni — stoi przy linii bocznej i regularnie przypomina o swojej obecności.

To najbardziej kontrowersyjny element gry. W widocznych w Google Play najnowszych polskich opiniach powtarzają się zarzuty dotyczące rosnącej roli żetonów, konieczności częstego trenowania oraz presji związanej z godzinami spotkań. Nie oznacza to, że płacący gracz automatycznie wygra każdy mecz. Oznacza jednak, że osoba grająca całkowicie za darmo musi częściej wybierać między wolniejszym postępem, oglądaniem reklam a rezygnacją z części okazji.

Kontrowersje budzi również spadek wskaźnika ogólnego zawodników po awansie. Deweloper wyjaśnia, że przy przejściu na wyższy poziom jedna gwiazdka i 20 punktów OVR są odejmowane jako dostosowanie do silniejszej ligi, natomiast całkowita jakość piłkarza nie znika. Mechanika ma logiczne uzasadnienie projektowe, ale dla gracza nadal może wyglądać jak odebranie części efektów wielotygodniowego treningu.

Bez Internetu nie zagramy

Z punktu widzenia użytkownika smartfona ważna jest jedna rzecz: Top Eleven wymaga stałego połączenia z internetem i nie oferuje trybu offline. Gra zapisuje postępy na serwerach, obsługuje rywalizację na żywo, aukcje oraz wydarzenia sieciowe, więc takie ograniczenie nie zaskakuje. W podróży bez stabilnego zasięgu może jednak skutecznie wykluczyć rozgrywkę.

Sama konstrukcja gry sprzyja krótkim sesjom na telefonie, ale niekoniecznie jednej sesji dziennie. Warto zajrzeć przed treningiem, przed meczem, podczas spotkania i po jego zakończeniu. Top Eleven dobrze pasuje więc do osób, które często mają smartfon pod ręką. Gracze szukający spokojnej kariery rozgrywanej we własnym tempie mogą uznać ten rytm za męczący.

Przed instalacją warto także sprawdzić sekcję "Bezpieczeństwo danych" w Google Play. Zgodnie z deklaracją dewelopera aplikacja może zbierać oraz udostępniać innym firmom między innymi dane osobowe i informacje finansowe. Dane mają być szyfrowane podczas przesyłania, a użytkownik może poprosić o ich usunięcie.

Największe zalety Top Eleven 2027

  • przystępne zasady i szybkie wejście w rolę menedżera;
  • dużo możliwości rozwoju drużyny i infrastruktury klubu;
  • rozbudowane treningi, transfery oraz ustawienia taktyczne;
  • mecze 3D z możliwością reagowania w czasie rzeczywistym;
  • prawdziwi rywale, związki i rozgrywki ze znajomymi;
  • regularne wydarzenia i bardzo wysoka długowieczność gry;
  • polska wersja językowa.

Co przeszkadza najbardziej?

  • silna obecność mikropłatności, żetonów i reklam;
  • przedmioty losowe w zakupach wewnątrz gry;
  • presja regularnego logowania oraz gry według terminarza;
  • brak trybu offline;
  • mnogość walut, ikon, ofert i wydarzeń może przytłoczyć;
  • sezonowa korekta OVR osłabia poczucie trwałego postępu.

Werdykt: czy warto zagrać w Top Eleven?

Tak — pod warunkiem że wiemy, na jaki rodzaj gry się decydujemy. Top Eleven 2027 jest dopracowanym, łatwo dostępnym i niezwykle żywotnym menedżerem piłkarskim. Daje satysfakcję z rozwijania własnego klubu, a rywalizacja z prawdziwymi osobami potrafi zamienić zwykły ligowy mecz w wydarzenie dnia. Nowe opcje taktyczne i lepsze statystyki sprawiają przy tym, że edycja 2027 oferuje więcej sensownych decyzji niż wcześniejsze odsłony.

Nie jest to jednak niewinna gra "na pięć minut". Top Eleven chce naszej uwagi, regularności, dostępu do internetu, a czasem również pieniędzy. Najwięcej przyjemności wyciągną z niej osoby, które lubią codzienny rytuał prowadzenia klubu i potrafią przejść obojętnie obok kolejnych ofert. Jeśli ktoś szuka menedżera bez presji czasu, reklam i mikropłatności, powinien rozejrzeć się za inną ławką trenerską.

Ocena: 7,5/10
Wybrane dla Ciebie